Felieton

Takie sobie dywagacje – opony

Dwa razy w roku powraca temat wymiany opon z zimowych na letnie (to wiosną) i z letnich na zimowe (w październiku, listopadzie – zależnie od aury). Firmy oponiarskie intensywnie reklamują swoje produkty, hurtownie i warsztaty (nie tylko wulkanizacyjne) bardziej czy mniej aktywnie dołączają się do reklamowego przekazu.

Od czasu do czasu bardziej aktywni apelują do posłów lub ministerstwa infrastruktury o niezwłoczne podjęcie prac nad wprowadzeniem prawnego nakazu korzystania sezonowo z odpowiednich opon. Argumentem nieodmiennie jest bezpieczeństwo w ruchu drogowym. Brak obowiązku zmieniania opon ma – wedle tej narracji – spowodować gwałtowne zwiększenie liczby nieszczęść na drogach. Szczęśliwie jak dotąd rozsądek bierze górę i kolejne tego rodzaju inicjatywy trafiają na półkę, na której takich pomysłów jest więcej.

Dlaczego szczęśliwie? Przecież nikt rozsądny nie ma wątpliwości, że na śniegu specjalnie zaprojektowane bieżniki i odpowiednio skomponowane mieszanki opon oznaczonych płatkiem śniegu zapewniają znacznie lepsze własności trakcyjne. Samochodem wyposażonym w opony zimowe można wjechać na wzniesienie, można się zatrzymać na stoku, droga hamowania jest znacznie, ale to znacznie krótsza, niż w tych samych warunkach samochodu z oponami letnimi. Czyli jest bezpieczniej. Analogicznie, opony z bieżnikiem zoptymalizowanym do odprowadzania wody oraz mieszanką zapewniającą najlepszą przyczepność w temperaturach wiosny, lata i jesieni, w dni suche, i w czasie deszczu. To oczywiste, że im lepsza przyczepność, tym bezpieczniejsza jazda. Dlaczego więc uważam, że wymuszenie na kierowcach sezonowej wymiany opon jest niepotrzebne? To proste. Ci, którzy zimą jeżdżą po śniegu, latem po autostradach w słońcu i w deszcz, wymieniają opony. Dawno zostali przekonani do tego, że warto mieć odpowiednie do warunków opony. Dla bezpieczeństwa własnego, pasażerów i innych kierowców. A ci, którzy opon nie wymieniają, też mają swoje powody. Może w zimie korzystają z samochodu jedynie wtedy, gdy jezdnie są czarne i suche? Może używają opon wielosezonowych? A może jeżdżą wyłącznie na oponach zimowych, nadmiernie zużywając je latem? Nie chodzi o to, aby tworzyć kolejne przepisy, nakazywać, karać, przymuszać… Chodzi o to, aby kierowcy – zgodnie z rozsądkiem i własnym bezpieczeństwem – wymieniali opony wtedy, kiedy uznają to z konieczne.

Szerokiej drogi

Mirosław Rutkowski