Felieton

Po co ludzkości sztuczna inteligencja?

Producenci samochodów od dłuższego czasu pracują nad samochodami autonomicznymi. Chodzi o to, aby pojazd bez ingerencji człowieka dojechał do określonego celu.

Ma omijać wszelkie przeszkody, dziury na drogach, nie wjeżdżać pod pociąg ani na czerwonym świetle na skrzyżowanie, musi unikać kolizji, o wypadkach nie wspominając. Ma dowieźć pasażera lub bagaż do celu bezpiecznie, komfortowo, na czas i optymalnie wykorzystując energię. Do tego jeszcze chytry plan jest taki, aby pojazdy wymieniały między sobą informacje. Aby to wszystko się udało, nieuniknione jest wyposażenie samochodów w sztuczną inteligencję. Taki samochód, korzystając z nieustannie uzupełnianej bazy danych, samodzielnie zdecyduje czy pojedzie w lewo, czy w prawo, obwodnicą czy przez centrum miasta, drogą główną czy bocznym traktem, wolniej lub szybciej, wedle swojego rozeznania. W końcu słowo „samochód” będzie rzeczywiście oznaczało, że urządzenie samo jedzie. Ale nie mam pewności, czy jest się z czego cieszyć. Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, prezes Alphabetu, Sundar Pichai stwierdził, iż sztuczna inteligencja jest jedną z najbardziej fundamentalnych rzeczy nad którą pracuje ludzkość. Uznał, że będzie to ważniejsze od wynalezienia ognia czy elektryczności i wezwał do podjęcia wspólnych prac nad porozumieniem dotyczącym potencjalnych zagrożeń. Co wydaje mi się bardziej pobożnym życzeniem, wszak ludzką pomysłowość i stworzone przez nią układy można różnie wykorzystać. Dwa lata temu firma Google (po protestach pracowników) wycofała się z prac nad wykorzystaniem sztucznej inteligencji w analizach danych dla Pentagonu. Jednak czym dysponują armie światowych mocarstw, można się jedynie domyślać. Uzasadnione obawy budzą możliwości wykorzystania technologii rozpoznawania rysów twarzy i analizowania zachowań ludzi. Nie bardzo możliwe wydaje się stworzenie takich regulacji, które zabezpieczą ludzi przed niecnym wykorzystaniem tej wyrafinowanej technologii. A skoro technologia będzie wyposażona w umiejętność uczenia się, to być może wykorzysta tę wiedzę w sposób, jakiego nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić? Niektóre elementy samodzielności aut producenci już wprowadzili do oferowanych modeli, niektóre rozwiązania czekają na swój czas, na razie automatycznie prowadzące się samochody przechodzą testy drogowe tam, gdzie prawo na to pozwala. Ta technologia jest już gotowa do wprowadzenia do masowej produkcji, brak jedynie regulacji prawnych pozwalających na wykorzystywanie w pełni samodzielnych samochodów. Ale za kilka lat?