Felieton

Niestety, jest gorzej

Liczba wypadków i kolizji to też wzrost stawek ubezpieczeniowych. Właśnie we wrześniu zapłaciłem za samo OC o 200 zł. więcej niż przed rokiem. To dużo. Dodatkowo poinformowano mnie, że młodzi stażem kierowcy, a także starsi wiekiem płacą więcej i to bez względu na to czy mieli kolizje i wypadki, czy nie. Są jakieś wyliczenia, statystyki, punkty. Podobno kierowcy po siedemdziesiątce jeżdżą gorzej i tak jak młodzi, jeżdżący mniej bezpiecznie automatycznie wpisywani są w jakieś kategorie powodujące procentowy wzrost stawki OC. Jako Andrzej Dąbrowski poczułem się pokrzywdzony. Czy to, że urodziłem się w 1938 roku kwalifikuje mnie do trefnej grupy kierowców powodujących wzrost stawek ubezpieczeniowych? Sorry, ale od wielu lat nie miałem wypadku czy stłuczki. Cały ubiegły rok startowałem w imprezach motorowych wygrywając kilka. W rajdzie „Żubry” w Krakowie byłem drugi za Sobiesławem Zasadą. Pomijam już pięć tytułów Mistrza Polski dziennikarzy. Uważam więc, że takie ukryte wyliczenia i statystyki nie powinny mieć miejsca. A tu jeszcze słyszę, że plany urzędników ubezpieczeniowych idą dalej. Wyższe stawki za OC mieli by płacić nie tylko sprawcy wypadków i kolizji, ale wszyscy, którzy szkód nie powodują, ale są karani za wykroczenia drogowe zwykłymi mandatami. Pytanie: czy za złe parkowanie, wyprzedzanie na zakazie, czy blokowanie lewego pasa na autostradzie też? Myślę, że możemy wkroczyć w jakieś absurdy, niemożliwe do uczciwej weryfikacji i właściwej oceny. Kończąc ten wątek, przytoczę słowa z refrenu prezentowanej ostatnio ślicznej piosenki grupy Coast – „to bez sensu”…
Jak co rok w okresie Święta Zmarłych policja apeluje o rozsądek. Akcje Znicz w całej Polsce. Ale historia się powtarza. Znowu w tym roku doszło do ponad 500 wypadków. Liczba ofiar przekroczyła 40, a ponad 600 osób zostało rannych. No i, oczywiście, prawie 1600 kierujących pod wpływem alkoholu. Przypominam o tym dlatego, bo wpadła mi w ręce statystyka i koszt wszystkich zdarzeń drogowych w Polsce za rok 2015. Liczba naprawdę przerażająca. To ponad 48 miliardów złotych wyrwanych z budżetu państwa. Jak się okazuje, koszty które ponosi społeczeństwo z powodu ciężko rannych ofiar wypadków są bardziej kosztowne dla państwa niż wydatki z powodu ofiar śmiertelnych. Bezduszne statystyki wskazują, że koszt jednej ofiary śmiertelnej szacowany jest na 2,05 mln zł. Ciężko rannej na 2,3 mln zł, lekko rannej na 26,7 tyś zł. To zrozumiałe, że leczenie rannego, jego rehabilitacja, opieka socjalna, obciąża państwo wielkimi kosztami. Wypadki drogowe pochłaniają ogromne pieniądze, które przecież można by przeznaczyć na inne cele. Smutne też to, że liczba wypadków rośnie. Jeszcze w 2013 roczny koszt wydatków spowodowanych wypadkami wyniósł 30 mld zł. Prognozy na 2017 przewidują przekroczenie 50 miliardów! To przerażające. Drodzy kierowcy. Panie i panowie. Prowadźcie swoje mechaniczne konie z rozwagą, bo traci rodzina, państwo i społeczeństwo.