Ta walka skazana jest na klęskę. Za kilka lat taksówką będzie kierował komputer, a kurs będziemy zamawiali aplikacją Ubera. Albo w Google. Taksówkarze powinni pomyśleć o zmianie zawodu.

IMG 1424 

W czasach PRL-u taksówkarze byli królami życia. Na postojach ludzie czekali w kolejce, a kiedy już podjechała taksówka, to nigdy nie było pewności, że kierowca zechce jechać tam, gdzie potrzebuje pasażer. Na lotniskach i dworcach kolejowych działały zorganizowane grupy, często kierowcy byli informatorami służb specjalnych. Zazwyczaj taksówka była też ruchomym kantorem nielegalnej wymiany walut. Wielu taksówkarzy w PRL-u dorobiła się naprawdę dużych pieniędzy. Zawód taksówkarza nie należał do tych, które budziły szacunek i uznanie, częściej zawiść, niechęć i skrywaną pogardę. A i dziś ta profesja nie cieszy się szczególnym uznaniem, chociaż większość taksówkarzy rzetelnie pracuje. Cały artykuł w 78. wydaniu iAuto

 

Od połowy lat 70., gdy za sprawą Fiata 125p samochód stał się bardziej dostępny, pojawiła się konkurencja dorabiających „na łebka”. Oczywiście taksówkarze nerwowo reagowali albo bezpośrednią agresją, albo powiadamianiem milicji. Taksówkowe eldorado skończyło się jeszcze przed upadkiem systemu, upadek rozpoczął się od słynnej ustawy o swobodzie gospodarczej wprowadzonej w styczniu 1988 roku przez rząd Mieczysława Rakowskiego. Do zawodu przyszli wówczas posiadacze samochodów licząc na niezłe zarobki i niezależność. W większości się zawiedli, zarobki były niezłe, ale kokosy się skończyły. Warunki pracy w tym zawodzie też mocno się zmieniały. Oczywiście nie stało się to z dnia na dzień, przez lata na lotniskach czy dworcach taksówkarskie gangi brutalnie eliminowały konkurencję, zorganizowane kliki na atrakcyjne postoje wpuszczały tylko „swoich”, liczniki opłat bywały atrapami, a kilometr miewał 850 metrów. Powstały korporacje, które wyeliminowały wielu samodzielnie jeżdżących taksówkarzy, ale też ucywilizowały sektor przewozów osób. Kierowca jeżdżący w korporacji ma dostęp do klientów zamawiających kursy przez centralę, a łączność umożliwia wezwanie pomocy. W zamian koszty prowadzenia taksówkarskiej działalności gospodarczej wzrosły o około 1000 zł opłaty na rzecz korporacji.

Od 1997 roku warunki, jakie musi spełnić taksówkarz są jasno określone. Kierowca musi mieć aktualną licencję, samochód musi być oznakowany i wyposażony w atestowany taksometr i kasę fiskalną, dodatkowo ubezpieczony i w nienagannym stanie technicznym. Licencję można otrzymać po zdaniu egzaminu z topografii miasta, przepisów o transporcie i ruchu drogowym, regulacji prawa transportowego i przepisów metrologicznych o taksometrach. Kandydat przystępujący do egzaminu musi mieć ukończone 21 lat, prawo jazdy kategorii B, zdolność psychiczną i fizyczną potwierdzoną stosownym badaniem, doświadczenie lub kurs z zakresu transportu drogowego, i nie może być karany.

Zawsze próby wprowadzania mechanizmów kontrolnych do tego zawodu kończyły się bardziej lub mniej głośnymi protestami. Kilka lat temu awantury miały nie dopuścić do wprowadzenia obowiązkowych kas fiskalnych. Taksówkarze protestowali, gdyż mieli masowo bankrutować, ustawodawca chciał wyeliminować powszechne oszustwa. Potem protestującym taksówkarzom chodziło o ograniczenie liczby licencji i zakaz prowadzenia działalności pod nazwą „przewóz osób”. Obecnie oznakowane taksówki mogą jeździć po buspasach, oczekiwać na wyznaczonych postojach, mogą zabierać klientów z ulicy, wjeżdżać w zamknięte dla innych obszary miast a kierowca może rozliczać się z fiskusem na podstawie ryczałtu. W dużych miastach taksówkarz średnio uzyskują dochody od 4-6 tys. złotych, w mniejszych o połowę mniej.

W większości miast odbyły się protesty taksówkarzy, domagających się egzekwowania prawa wobec osób, które świadczą usługi z wykorzystaniem aplikacji firmy Uber. Taksówkarze stawiają sprawę jasno – skoro my musimy spełnić szereg różnych wymogów aby móc wozić pasażerów, to inni też niech je spełniają. Pojawienie w Polsce firmy Uber spowodowało, iż sporo nielicencjonowanych kierowców odebrało klientów taksówkarzom. Zamówione przez łatwą w obsłudze aplikację kursy „z Uberem” okazały się dużo tańsze a bezgotówkowe płatności, trasa pokazana na smatfonie i swoista „moda na nowoczesność” sprawiły, że usługi zaczęły się cieszyć wielkim powodzeniem. Taksówkarze zareagowali agresją, ale również apelem do wszelkich władz o ukrócenie nielegalnego – ich zadaniem – procederu. No i liczyli straty. Skutki tych poczynań były niewielkie, więc zdesperowani taksówkarze podjęli spektakularny protest. Efektem były ogromne utrudnienia w ruchu drogowym. 5 czerwca Warszawa została skutecznie sparaliżowana i trudno było znaleźć osoby dobrze wyrażające się o taksówkarzach. Średnio piękny wizerunek taksówkarza stał się jeszcze mniej piękny bowiem protest uderzył przede wszystkim w... klientów taksówek. Rzeczniczka protestujących przekonywała, że ci, którzy pracują z Uberem łamią prawo, z kolei rzeczniczka Ubera dowodziła, że wszystko jest OK. A tysiące ludzi było wręcz wściekłych – ktoś nie dojechał do sądu, ktoś nie dojechał do lekarza, komuś uciekł samolot, komu innemu pociąg...

Taksówkarze domagali się reakcji rządu i szybkiego uporządkowania zasad przewożenia pasażerów w samochodach osobowych. W Sejmie leży projekt ustawy o transporcie drogowym, być może prace nad nim przyspieszą. Przedstawiciele rządu skwitowali manifestację taksówkarzy stwierdzeniem, że taksówkarze wiele razy protestowali, posłowie raczej unikali komentarzy. A jest co komentować, gdyż sprawa jest znacznie poważniejsza niż konflikt taksówkarzy z kierowcami nielicencjonowanymi, czy też korporacjami tego zawodu, a firmą informatyczną Uber. Wyzwanie przed jakim stają ustawodawcy to pogodzenie porządku prawnego tradycyjnego świata z realiami świata aplikacji, smartfona i internetu. To jest trochę jak godzenie ognia z wodą. Czy da się utrzymać obecne zasady wykonywania zawodu taksówkarza, i zarazem uwzględnić konkurencję, cyfrowych technologii i współczesne platformy komunikacji? A pytanie najważniejsze – jakie rozwiązanie będzie najbardziej korzystne dla społeczeństwa i dla państwa? I jak w paragrafach zapisać istnienie zbliżających się wielkimi krokami taksówek bez kierowcy? Znienawidzony przez taksówkarzy Uber właśnie taką taksówkę testuje... A przecież samochody autonomiczne, które nie potrzebują kierowcy, mogą być już produkowane. Na przeszkodzie stoją właśnie kwestie dostosowania prawa i zaakceptowanie ich przez społeczeństwa. Wniosek z tego taki, że taksówkarze, we własnym, dobrze pojętym interesie, powinni zacząć się rozglądać za zmianą zawodu. Bo postępu ani petycjami, ani paraliżowaniem miast, ani przepisami prawa, ani zaklinaniem rzeczywistości, zatrzymać się nie da.

   fb ikona       g ikona    yt ikona

Najnowszy numer

ia 90  

lub pobierzimage pdf down

pasek dol

 

Partnerzy

 

 AK Krolewski

 

 motopress

 
Copyright © 2017 iauto polska. All Right Reserved.
Powered By Joomla Perfect