tekst i zdjęcia: Maciej Rzońca

Z Florydy do Chicago przez Nowy Orlean

Zakończył się nasz tygodniowy wyjazd na Florydę (Port St. Lucie) i powróciliśmy do Chicago (Willowbrook). Tym razem jednak wybraliśmy nieco okrężną i dużo dłuższą drogę powrotną. O ile na Florydę pojechaliśmy najkrótszą trasą (1300 mil) i wyłącznie autostradami, to powrotna droga była o 900 mil dłuższa, czyli 2200 mil (ok. 3500 km). Wiodła przez stolicę stanu Floryda Tallahassee, wybrzeże Zatoki Meksykańskiej (m. in. Panama City, Pensacola i Mobile) do Nowego Orleanu i potem na północ – wzdłuż rzeki Missisipi – do St. Louis i na wschód do Chicago. W  miarę możliwości (i czasu) unikaliśmy tym razem autostrad, by poznać kolejne stany (Floryda, Alabama, Luizjana, Missisipi, Arkansas, Tennessee, Missouri i Illinois) „od podszewki”. Zajęło nam to sześć dni, co i tak dało średni dystans ponad 500 kilometrów dziennie...

KM3 0071

Obrazek, którego nie będzie na zdjęciu, to zaskakujący widok (w północnej Florydzie) kilkuosobowej grupki więźniów w pasiastych strojach sprzątających pobocze drogi. Byli oni pilnowani przez uzbrojonego strażnika siedzącego w samochodzie. W każdym razie przez myśl mi nie przeszło, by zwolnić i próbować zrobić fotkę... W tym rejonie było też sporo firm (np. warsztaty samochodowe), które ogrodzone były wysoką siatką zakończone drutem kolczastym. Jak się okazało, zatrudniają one więźniów z okolicznego dużego zakładu karnego... Artykuł w iAuto 83

Napisałem poprzednio, że większość autostrad ma trzy pasy... Niekoniecznie, bo Interstate 55 z Nowego Orleanu na północ ma tradycyjnie na europejskie standardy dwa pasy. Inna sprawa, że jest ona dosyć pusta i w zupełności wystarcza. Również w tych stanach, które wymieniłem wyżej obowiązuje limit prędkości 70 mil/godz i kierowcy zgodnie przekraczają go o 5-7 mil bez interwencji policji.

Ale inaczej było np. na drodze stanowej w Arkansas, która wieloma milami (naprawdę) ciągnęła się wzdłuż pól bawełny (ew. ryżu lub kukurydzy). Bez żadnych miejscowości, ze skrzyżowaniem co 3-4 kilometry i ograniczeniem prędkości do 55 mil. W pewnym momencie wyprzedził nas samochód jadący ok. 62-65 mil/godz. Kierowca miał pecha, bo z naprzeciwka, na tym zupełnym pustkowiu i odludziu jechał (a może stał) radiowóz. W każdym razie kilkaset metrów przed nami zapaliły się w nim wszelkie możliwe światła, radiowóz wykonał zwrot o 180 stopni i po kilku sekundach dogonił pechowca. Gdy dojeżdżaliśmy do nich policjant szedł już do zatrzymanego z lewą ręką na kaburze pistoletu...

Duże wrażenie robi Nowy Orlean – miasto do którego można dostać się jadąc od wschodu wielokilometrowymi mostami tuż nad wodą. Aż dziw bierze, że na tym nieprzystępnym terenie wśród bagnisk, w delcie Mississippi, wiele kilometrów od otwartych wód Zatoki Meksykańskiej założono to miasto, które należy obecnie do największych w USA. Każdemu, kto odwiedzi to miasto polecam wyjazd z niego drogą na północ przez Lake Pontchartrain (w drugą stronę jest płatna). To nieprawdopodobna trasa licząca 23 mile, czyli nieco ponad 35 kilometrów. To jest most (!)..., na którego wjeżdżając, nie widzi się drugiego brzegu lądu... Jeśli jest świetna pogoda nie ma problemu, ale przy dużym wietrze czy/i deszczu może taki półgodzinny przejazd być całkiem „hardcorowym” przeżyciem.

Wyjeżdżając z Chicago płaciłem za benzynę ok. 2,10-2,15 USD za galon. Po drodze tankowaliśmy płacąc nie więcej niż 2,05 – 1,99 USD, a rekordem była stacja z ceną 1,85 USD za galon. Po powrocie okazało się, że cena skoczyła do 2,30, a nawet do 2,60 USD. Nie zmienia to jednak faktu, że cena benzyny i tak jest mniej więcej dwa razy niższa niż w Polsce. A to dla mnie oznaczało, że nie bardzo przejmowałem się ile mój 7-osobowy Dodge Caravan (chociaż jechaliśmy we troje) pali, a za 35 dolarów lałem praktycznie „pod korek”.

 

   fb ikona       g ikona    yt ikona

Najnowszy numer

ia 97  

lub pobierzimage pdf down

pasek dol

 

Partnerzy

 

 AK Krolewski

 

 motopress

 
Copyright © 2017 iauto polska. All Right Reserved.
Powered By Joomla Perfect