tekst i zdjęcia: Maciej Rzońca

Do USA przez Kanadę

Obrazki z USA (4)

Podczas ponad miesięcznej wyprawy do (i po) USA spotkały nas tak naprawdę tylko (aż) dwie niemiłe przygody. I obie nie dotyczyły bezpośrednio tego kraju czy jego mieszkańców.

Pierwsza wydarzyła się w dniu wylotu, na lotnisku w Pyrzowicach (Katowice). Otóż, dzień wcześniej dokonywaliśmy odprawy online na lot z Katowic przez Warszawę, Toronto do Chicago. Dopiero wówczas pokazała się informacja, że w Kanadzie może być wymagana "wiza" eTA, czyli Elektroniczna Autoryzacja Podróży. Nie zwróciliśmy wówczas na to większej uwagi, gdyż lecieliśmy przez Kanadę tranzytem, bez opuszczania strefy bezcłowej, czyli tak rzeczywiście nie przekraczając kanadyjskiej granicy, chociaż formalnie będziemy znajdować się na lotnisku w Toronto. Było dla nas dużym zaskoczeniem, gdy odprawiający nas pracownik linii lotniczej w Pyrzowicach zapytał o "eTA". Na odpowiedź, że takowego nie mamy, bo nie dostaliśmy informacji, że jest to konieczność, pan stwierdził, że nie może nas odprawić... czyli nie lecimy, o ile nie załatwimy tych nieszczęsnych zezwoleń(?), wiz(?).

KM3 0012

Na szczęcie na lotnisku był dostęp do internetu oraz laptop. Okazało się, że wypełnienie wniosku o eTA jest niewiele krótsze od wniosku wizowego do USA i zawierał mnóstwo szczegółowych pytań dotyczących osoby wnioskującej (imię, nazwisko, data i miejsce urodzenia, adres zamieszkania, itp.) a także ukończonych szkół, miejsca pracy i jej charakteru oraz wielu innych nie mniej irytujących. Dla każdej osoby trzeba wypełnić osobny wniosek i za każdą osobno zapłacić 7 kanadyjskich dolarów. Nasze wyjątkowe szczęście polegało na tym, że po wysłaniu każdego wniosku oraz stosownej opłaty potwierdzenie otrzymania eTA przesyłane było w ciągu kilku minut (ale na oficjalnej stronie tejże "instytucji" zastrzeżony jest czas odpowiedzi nawet do kilku dni!). W rezultacie odprawieni zostaliśmy na 10 minut przed ostatecznym zamknięciem "gejtu", wcześniej wybłagując, że gdybyśmy nie dostali potwierdzeń wsiądziemy do samolotu do Warszawy i tam – mając ok. 2 godziny czasu do lotu do Toronto – będziemy (nadal) walczyli... Udało się dostać stosowne maile zwrotne jeszcze w Pyrzowicach. Ale na pytanie, co by było, gdyby się nie udało dostać tych cholernych aTA, pan odparł spokojnie, że nie polecielibyśmy za ocean i bilety by po prostu przepadły... Drugi poważny zgrzyt pojawił się, gdy dostałem mailem kolejny rachunek z mojej sieci komórkowej, którą jest Play. I mimo nieodbieranych telefonów z Polski i dzwonienia do kraju z innych (amerykańskich) numerów rachunek okazł się całkiem słony. O tym jednak następnym razem... Artykuł w iAuto 85

 

Przejdę od innych bardziej motoryzacyjnych migawek z USA. Nie wiem, jak jest w innych stanach USA, ale w Illinois (Chicago) obowiązkowe badanie techniczne ogranicza się tylko do badania czystości spalin! Nie ma znaczenia stan karoserii, hamulców, zawieszenia, itp. Jeśli zdarzy się wypadek i udowodniony zostanie związek ze złym stanem hamulców, to po prostu następna składka ubezpieczenia będzie dużo, dużo wyższa. Natomiast władze stanu interesuje wyłącznie emisja spalin. Żeby było ciekawiej, nabywca auta (nawet kilkunastoletniego) jest zwolniony z najbliższego badania. (Teoretycznie, można w ten sposób unikać badania spalin przez wiele lat). Co więcej, pracownicy stacji diagnostycznych wywalczyli to, iż nie muszą bezpośrednio badać spalin (bo to szkodliwe dla zdrowia), czyli analizować ich zawartości przy włączonym silniku. Wystarczy sczytanie danych z samochodowego komputera...

Ludność USA zbliża się do 400 mln ludzi. Statystycznie powinno wśród nich być co najmniej kilkunastu, którzy odnieśliby sukcesy w rajdach czy wyścigach samochodowych (w naszym europejskim rozumieniu). Tak jedak nie jest. Wydaje mi się, iż bierze się to stąd, że generalnie amerykańscy kierowcy są na drogach "pasywni". Oczywiście, zdarzają się "piraci", którzy znacznie przekraczają prędkość oraz "myszkują" z pasa na pas. Zasadniczo jednak trzymają się ograniczeniom prędkości (w Illionis i większości stanów na południe) mając nie więcej niz 5-7 mil/godz więcej i jest to tolerowane przez policję. Poza tym większość dróg (poza rejonami górskimi) to długie, szerokie proste. Generalnie nie ma tam potrzeby mieć wyrafinowanych umiejętności prowadzenia samochodu, parkowania, itp. Tam jest wszystko większe, szersze, bardziej proste. Amerykanie lubią "wypasione" samochody z dużymi silnikami. Zupełnie naturalne są pojemności silnika od 2,5 do nawet 5 litrów. To jednak nie przekłada się na swego rodzaju  "agresywność" na drodze. Pokazanie, że mój samochód jest lepszy. Tam tak samo jadą prowadzący zwykłą Hondę czy Toyotę, jak i potężnego Forda F250 z 5-litrowym silnikiem albo Ferrari.

Czy należy obawiać się policji? Zdecydowanie nie, o ile nie popełnia się wykroczenia drogowego. W znanym mi USA nie ma spotykanych w Polsce kontroli drogowych – zatrzymań ot, tak dla sprawdzenia dokumentów, trzeźwości czy pod jakimkolwiek innym pretekstem. Amerykański policjant zatrzyma wyłącznie za wyraźne przekroczenie prędkości lub podejrzanie wolną jazdę na autostradzie oraz – oczywiście – za jazdę "wężykiem". Limit w Illinois wynosi 0,8 promila, więc trzeba wyjątkowo sobie zasłużyć na zainteresowanie policji. Ale nawet czasowe zabranie prawa jazdy za prowadenie auta pod wpływem alkoholu niekoniecznie będzie życiowym dramatem. Życie i przeżycie w USA bez samochodu może być naprawdę poważnym problemem o ile nie mieszka się w mieście, gdzie funkcjonuje komunikacja miejska. W rezultacie, skazany za DUI (driving uder influence), czyli jazdę "na bani" lub pod wpływem narkotyków, może mieć prawo przejeżdżania w określonych godzinach z miejsca zamieszkania do pracy (i z powrotem) po ściśle wyznaczonej trasie. Ponadto może mieć zamontowany w aucie "balonik", który w każdej chwili może zażądać nadmuchania w celu zbadania trzeźwości. (Napiszę tutaj teraz bardzo niepoprawną rzecz – żaden problem w tym kraju wypić piwo i wsiąść za kierownicą. Ale... podczas jazdy nie powinien pić alkoholu ani kierowca, ani żaden współpasażer - nawet bez prawa jazdy). 

   fb ikona       g ikona    yt ikona

Najnowszy numer

ia 97  

lub pobierzimage pdf down

pasek dol

 

Partnerzy

 

 AK Krolewski

 

 motopress

 
Copyright © 2017 iauto polska. All Right Reserved.
Powered By Joomla Perfect