tekst i zdjęcia: Maciej Rzońca

Stacje benzynowe

Tankowanie paliwa w USA... Z tym generalnie nie ma problemów. Stacji benzynowych jest mnóstwo – do koloru, do wyboru – zwłaszcza w dużych miastach.

USA 17 04 (179)

Nie brakuje ich także przy autostradach, ale najczęściej, by zatankować trzeba z niej zjechać. Tuż po zjeździe znajdziemy ich co najmniej kilka, a także kolejnych kilka lokali gastronomicznych (np. McDonald's, Hardys, Waffle House, Ihop, Stake'n'Shake, Cracker Barrel, itp.) oraz moteli. O wiele gorzej jest na mało uczęszczanych przez turystów drogach stanowych i lokalnych, gdzie kolejna stacja benzynowa (w dodatku jedyna) będzie znajdowała się w wiosce-miasteczku za kolejnych 40-50 kilometrów! Bo takie są odległości pomiędzy nimi przemierzając bezkresne pola bawełny lub kukurydzy np. we wschodnim Arkansas czy Missouri. Artykuł ukazała się w iAuto 86

Ale generalnie tankujemy w ten sam sposób. Dystrybutory wyposażone są w czytniki kart płatniczych i należy postępować wg instrukcji na wyświetlaczu. (Może nas zaskoczyć, jak na jakimś – przepraszam - „kompletnym zadupiu”, po wczytaniu karty kredytowej kolejne polecenia pojawią się w języku polskim). Płacąc gotówką zawsze trzeba udać się najpierw do kasy, gdzie informujemy pracownika stacji przy którym dystrybutorze stoimy oraz za ile chcemy zatankować (np. 30 USD). Po czym wręczamy pieniądze i dopiero wówczas możliwe będzie nalanie paliwa. (Jeśli tak się zdarzy, że paliwa zmieściło się za 27,38 USD nie ma dramatu. Należy powtórnie odwiedzić kasjera i poinformować go o tym fakcie. On ma te dane na swoim komputerze i skrupulatnie odda resztę. Normą jest także, że tankując za 20-30-40 USD będzie uważnie przyglądał się banknotowi 100-dolarowemu). Do wszystkich rodzajów benzyny jest jeden pistolet. Po zapłaceniu i zdjęciu pistoletu z wieszaka należy nacisnąć jeden z (na ogół) trzech klawiszy, na których dużymi cyframi oznaczona jest liczba oktanowa: 87, 89 lub 92. Nie wiem, czy w USA ktokolwiek jeździ samochodem osobowym z silnikiem diesla. Absolutnym standardem jest silnik benzynowy, automatyczna skrzynia biegów oraz... klimatyzacja. Olej napędowy jest tak mało popularny (nie licząc samochodów ciężarowych), że stacje paliwowe wręcz reklamują się, że można tam zatankować Diesla...

Cena paliwa widoczna przy wjeździe na stację benzynową należy do nielicznych (obok np. ceny biletu do kina, muzeum czy jakiejś atrakcji turystycznej), która jest „prawdziwa”, czyli ostateczna. Czyli, jeśli widnieje cena 2 USD za galon, to po zatankowaniu 5 galonów zapłacimy 10 dolarów. Zupełnie inaczej wygląda to przy zakupie czegokolwiek innego (także na stacji benzynowej) – napojów, papierosów, przekąsek, spodni czy łóżka. Otóż, cena przy tych artykułach jest ceną netto(!), bez podatków, których z kolei różnią się w zależności od stanu, a nawet powiatu. Zasadniczo podatek ten – o ile wiem – wynosi od 7-8 do nawet 11 procent. Oznacza to, że za „coś” z metką opiewającą na kwotę 100 dolarów tak naprawdę przy kasie zapłacimy nawet 111 dolarów. Warto o tym pamiętać! Największe chyba różnice są w wysokości podatków nakładanych na papierosy. W rezultacie za tą samą paczkę można zapłacić ok. 5-6 USD, ale też nawet ok. 12 USD w samym Chicago, które przynależy do powiatu Cook i jest chyba najdroższym (najwyżej opodatkowanym) w stanie Illinois. Cóż, rozbudowane nieco ponad miarę programy pomocy społecznej sporo Chicago kosztują... Wystarczy jednak pojechać kilkanaście mil do sąsiedniego powiatu Du Page, by taką paczkę papierosów kupić za ok. 7 USD, a w innych stanach jeszcze taniej. Planując więc poważniejszy zakup (np. laptopa czy najnowszy model Iphone'a) warto zorientować się w wysokości podatków w okolicy, o ile nie chce się skorzystać z możliwości zakupu w systemie TAX FREE. To jednak nie jest takie proste. Podatek trzeba zapłacić, a potem walczyć o jego zwrot, co nie jest jednak takie łatwe. Tym bardziej warto zapłacić mniejszy podatek licząc się z ryzykiem, że nie uda się go odzyskać...

Wspaniałą rzeczą, z którą spotkałem się podczas tegorocznej podróży przez kilka amerykańskich stanów (łącznie w trakcie kilku wyjazdów odwiedziłem ich już 17) są „Welcome Center”, czyli duże, piękne, nowoczesne centra obsługi turystów. Są one zlokalizowane wyłącznie przy autostradach, z reguły kilka-kilkanaście mil po przekroczeniu granicy danego stanu i wyraźnie oznakowane. Trzeba przy tym pamiętać, że wiele stanów ma powierzchnię większą od Polski i można je traktować niemal jak odrębne państwa (spore różnice kulturowe, geograficzne, przyrodnicze, itp. da się zauważyć). „Welcome Center” - utrzymywane ze stanowych funduszy – pełnią rolę takich „wizytówek” zachęcających do zwiedzania danego stanu. Na półkach leżą więc stosy (oczywiście darmowych) folderów reklamujących stanowe atrakcje przyrodnicze, parki rozrywki, miejsca historyczne... po prostu zachwalające wszystko, co tylko może wydać się atrakcyjne dla przybysza z innego stanu czy z zagranicy. To także miejsca, gdzie można pochwalić się wyjątkowymi zdarzeniami czy postaciami. I tak, np. w Welcome Center w Memphis (leżącym tuż przy granicy stanu Tennessee) stoją ogromne pomniki muzycznych sław związanych z tym miastem, czyli Elvisa Presleya i B.B. Kinga. Oprócz tego spotkamy się z bardzo uprzejmą i kompetentną obsługą, ciekawymi wystawami oraz np. (jak w Luizjanie) z pyszną lokalną kawą w dowolnych ilościach. Już tylko na marginesie wspomnę o czystych, schludnych toaletach... Jedyną niedogodnością związaną z Welcome Center jest fakt, że są one zamykane stosunkowo wcześnie, czyli już ok. 17.00-18.00. To znaczy, można później - jak najbardziej - zatrzymać się na dużym parkingu, skorzystać z toalety i zakupić napoje czy przekąski w automacie. Od ochrony otrzymamy (na naszą prośbę) szczegółową mapę drogową stanu, ale samo biuro jest już nieczynne. W drugiej strony, w dobie internetu...

   fb ikona       g ikona    yt ikona

Najnowszy numer

ia 90  

lub pobierzimage pdf down

pasek dol

 

Partnerzy

 

 AK Krolewski

 

 motopress

 
Copyright © 2017 iauto polska. All Right Reserved.
Powered By Joomla Perfect