tekst i zdjęcia: Maciej Rzońca

Powróciłem z 5-tygodniowego pobytu w USA już pod koniec lipca, jednak wrażeń z tej podróży mam tak wiele, że pozwolę sobie nadal kontynuować ten temat...

IMG 3767

W „obrazkach nr 4” pisałem o swoich największych kłopotach związanych w moim (naszym, rodzinnym) wyjazdem. Wspomniałem wówczas – i obiecałem wrócić do sprawy – o nadspodziewanie dużym rachunku za usługi telefoniczne wystawionym przez sieć Play (także dla mojej Kasi – żony:-) ). Po przylocie do USA otrzymaliśmy od tej firmy stosowne sms-y o wysokości opłat za połączenia wychodzące, przychodzące, sms-y oraz pobieranie danych internetowych. Nie było jednak żadnej informacji o tym, że włączona poczta głosowa (nawet nie używana!) także generuje koszty. Nie wyłączałem w USA mojego telefonu komórkowego. Chciałem mieć łączność z krajem. Jeśli ktoś dzwonił, wiedziałem kto, i oddzwaniałem z „amerykańskiego” telefonu za drobne grosze. Okazało się jednak, że próba połączenia się ze mną kończyła się połączeniem z (płatną dla mnie) moją pocztą głosową, a po chwili „poczta Play” starała się mnie poinformować o nieudanym połączeniu za co naliczała kolejną opłatę... W rezultacie taka jednorazowa próba połączenia się ze mną kogoś-tam kosztowała mnie ok. 6 zł. Wiedziałem-widziałem, że ktoś do mnie dzwoni. Połączenia jednak nie odbierałem i oddzwaniałem z innego telefonu nie mając pojęcia, że i tak – jeśli tylko mojemu rozmówcy odezwie się poczta głosowa – to ja będę za to płacił i dodatkowo za próbę poinformowania mnie przez operatora Play o tym, że ktoś do mnie dzwonił... Artykuł w iAuto 87

W każdym razie „popłynąłem” na kwotę ok. 130 złotych. Złożona reklamacja, w której sednem pisma była skarga na nieinformowanie (np. w sms-ach) o kosztach potencjalnych połączeń z pocztą głosową była odpowiedź, że wszystkie połączenia zostały naliczone zgodnie z regulaminem oraz cennikiem i nie ma powodów do uznania reklamacji. Niestety, nie było ze strony operatora Play ani jednego zdania co do „meritum”, czyli zarzutu o ukryciu kosztów obsługi poczty głosowej.

Kończąc ten nieco prywatny wątek. Moja umowa z Play kończy się w styczniu... Wcześniej, przez kilkanaście lat korzystałem z usług Plus-a i nigdy nie miałem tego typu problemów przy wyjazdach za granicę (także do USA). Niewątpliwie, przy wyjeździe poza kraje Unii Europejskiej, warto bardzo dobrze sprawdzić, czy posiadanie w kieszeni włączonego, chociaż nieużywanego telefonu komórkowego nie przysporzy nam nieoczekiwanych kosztów...

Ale powrócę do „amerykańskich obrazków”, spostrzeżeń - przynajmniej dla mnie – nowych i ciekawych.

I taką ciekawostką była tabliczka, przy wjeździe na parking przy osiedlu mieszkaniowym, ostrzegająca potencjalnych złodziei, że osiedle objęte jest „sąsiedzkim monitoringiem”. Problem w tym, że tenże złodziejaszek nie dowie się o tym, jeśli przyjdzie piechotą z dowolnej innej strony niż od parkingu...

Śmieci... Tu nie ma reguły. W jednych powiatach są one segregowane poprzez wystawienie odpowiednich pojemników na szkło czy plastik. W większości przypadków jednak – jak w „moim” Willowbrook – coś takiego nie istnieje. W efekcie do potężnych kontenerów trafia tam dosłownie wszystko: zarówno kuchenne odpadki, setki butelek po napojach (nie ma tam kaucjonowania opakowań szklanych), jak i meble z opróżnianego mieszkania. Podobno te śmieci są później segregowane w firmie, która się w tym specjalizuje. Wyjątkiem jest złom. Tutaj wąską „specjalizację” mają głównie Latynosi, którzy zdezelowanymi pick-upami objeżdżają śmietniki i skrzętnie zbierają wystawione lodówki, pralki czy inne duże metalowe przedmioty. (Ale aluminiowe puszki po napojach już ich nie interesują). Może zdarzyć się jednak, że np. na przykościelnym parkingu postawiony zostanie kontener na makulaturę z informacją, że dochód z jej sprzedaży przekazany będzie na jakiś konkretny charytatywny cel.

Autostrady... To temat prawie tak szeroki jak rzeka Missisipi w St. Louis (a to wiele kilometrów od jej ujścia w Zatoce Meksykańskiej). Zasadniczo mają one trzy pasy (ale nie jest to ścisła reguła - np. w Arkansas czy Missouri autostrady mają z reguły dwa pasy, ale tam ruch jest niewielki). Zwróciłem natomiast uwagę, że praktycznie wszędzie (poza miastami) pomiędzy przeciwległymi pasami ruchu są niewiarygodnie szerokie – szacuję, że mają one co najmniej 50-60 metrów - pasy zieleni. Co więcej, są one pochylone tworząc w swoim przekroju coś w rodzaju litery V z bardzo szeroko rozłożonymi ramionami. Wyjaśniono mi, że przy takim ukształtowaniu terenu kierowca, który zaśnie za kierownicą, po prostu zjedzie łagodnie na pobocze, ale praktycznie nie ma szans, by dojechał bez wybudzenia się na przeciwległe pasy autostradowe. Inną zaletą takich bardzo szerokich pasów zieleni może być to, że jeśli zajdzie konieczność dobudowania kolejnych pasów ruchu, można to szybko i bezproblemowo zrobić kładąc kolejne wstęgi betonu czy asfaltu „wewnątrz” istniejącej autostrady. Odpadają więc kłopoty z wykupywaniem ziemi, wywłaszczaniem, itp.

Przy trzech pasach w jednym kierunku, na ogół jest zakaz poruszania się samochodom ciężarowym skrajnie lewym pasem. W rezultacie potężne ciężarówki mogą wyprzedzać się nawet po kilka minut, ale i tak nie zablokują one przejazdu szybszym samochodom osobowym. Są miasta (np. obwodnica Nashville) w których skrajnie lewym, najszybszym pasem można jechać jeśli w pojeździe znajdują się co najmniej dwie osoby.

W południowych stanach USA (Florydzie, Alabamie, Missisipi, Luizjanie, a zapewne także w Teksasie) na wszystkich głównych drogach od wybrzeża Zatoki Meksykańskiej ustawione są specjalne znaki drogowe wytyczające drogi ewakuacyjne. To efekt huraganu Katrina, który w 2005 roku zdemolował tamten rejon przyczyniając się do śmierci ok. 2500 osób (w tym ok. 700 osób uznanych za zaginione).

Jeremy Clarkson w jednym z odcinków „Top Gear” w lekko prześmiewczym tonie stwierdził, że skręt w prawo na skrzyżowaniu (przy czerwonym świetle) to jedyny sensowny wkład Amerykanów w światową motoryzację. Oczywiście, nie ma on racji, bo ich wkład jest ogromny i nieoceniony, ale możliwość takiego skrętu (o ile nie jest to wyraźnie zakazane stosownym komunikatem na tymże skrzyżowaniu) jest naprawdę świetną sprawą.

Po amerykańskich ulicach jeździ sporo samochodów elektrycznych. Nie jest to jakaś ogromna ilość, ale da się je zauważyć. Stacje ładowania baterii są na klasycznych stacjach benzynowych, ale coraz częściej budowane są na ogromnych parkingach przy... centrach handlowych. Co prawda limitowany jest czas ładowania (np. 2 godziny), ale usługa jest... bezpłatna. Jaki to piękny sposób, by kierowca (wraz z rodziną) poszedł w tym czasie na zakupy i zostawił w kasach parę dolarów...

   fb ikona       g ikona    yt ikona

Najnowszy numer

ia 90  

lub pobierzimage pdf down

pasek dol

 

Partnerzy

 

 AK Krolewski

 

 motopress

 
Copyright © 2017 iauto polska. All Right Reserved.
Powered By Joomla Perfect